
Upadek na tyrolskiej czerwonej trasie, uraz kolana i po kilku minutach nad stokiem krąży śmigłowiec. Dla wielu narciarzy z Polski to moment, w którym po raz pierwszy myślą o pieniądzach, a w Austrii warto zrobić to dużo wcześniej. Tamtejsze ubezpieczenie zdrowotne nie pokrywa całości transportu z góry, a zasady dotyczące kasku różnią się między krajami związkowymi. Poza sezonem jest czas, żeby to sobie poukładać — a na końcu możesz sprawdzić, czy wiesz, kto zapłaci za Twój zjazd w dolinę.

Dolomity i włoskie Alpy to jeden z najczęstszych kierunków zimowych wyjazdów studentów. Zanim jednak narty wylądują w bagażniku, a skipass w telefonie, warto poznać przepisy, które we Włoszech różnią się od polskich. Na trasach obowiązuje polisa OC, kask dla każdego bez względu na wiek i limit alkoholu jak dla kierowców, a za brak ubezpieczenia grozi kara oraz utrata karnetu — a na końcu możesz sprawdzić, czy wiesz, co poza sprzętem trzeba mieć przed wjazdem na włoski stok.

Weekend w Jasnej albo w Tatrzańskiej Łomnicy to dla wielu studentów najprostszy sposób na narty za granicą, bo słowackie ośrodki leżą niedaleko polskiej granicy. Mało kto pamięta jednak, że na Słowacji za akcję ratowników z Horskej záchrannej služby co do zasady płaci sam poszkodowany, a Europejska Karta Ubezpieczenia Zdrowotnego tych kosztów nie pokrywa. Chwila przygotowań przed wyjazdem oszczędza nerwów i pieniędzy — a na końcu możesz sprawdzić, czy wiesz, kto zapłaci za akcję ratunkową w słowackich górach.