
Złamana noga na alpejskim stoku to nie tylko ból i koniec wyjazdu, ale też rachunki, które potrafią zaskoczyć. Wielu narciarzy wierzy, że wystarczy im Europejska Karta Ubezpieczenia Zdrowotnego. Tymczasem NFZ i Rzecznik Finansowy przypominają, że EKUZ ma wyraźne granice, a dobrze dobrana polisa turystyczna uzupełnia to, czego karta nie obejmuje. Oto, na co zwrócić uwagę przed wyjazdem — a na końcu możesz sprawdzić, czy jesteś ubezpieczony na narty.
Europejska Karta Ubezpieczenia Zdrowotnego to unijny dokument, który potwierdza prawo do leczenia w innym państwie na takich samych zasadach, na jakich korzystają z niego tamtejsi ubezpieczeni. Karta działa w krajach Unii Europejskiej i EFTA, czyli także w Szwajcarii, Norwegii, Islandii i Liechtensteinie, a do tego w Zjednoczonym Królestwie. Dla narciarzy oznacza to, że obejmuje większość popularnych kierunków w Alpach, Dolomitach czy Pirenejach. Wydawana jest bezpłatnie i dla każdej osoby osobno, więc rodzice muszą pamiętać również o kartach dzieci.
EKUZ zapewnia dostęp do leczenia niezbędnego i nieplanowanego w publicznym systemie ochrony zdrowia kraju pobytu. Jeśli więc narciarz skręci kolano i trafi do publicznego szpitala, zostanie potraktowany jak miejscowy pacjent. To oznacza także, że zapłaci tyle, ile płacą miejscowi: jeśli w danym państwie obowiązuje współpłacenie za wizytę czy leki, turysta z Polski też je poniesie.
Według NFZ karta nie pokrywa kilku kosztów, które na stoku bywają najważniejsze:
Rzecznik Finansowy zwraca uwagę na jeszcze jeden problem: w kurortach narciarskich dostęp do publicznych placówek bywa utrudniony, a najbliższa przychodnia przy wyciągu może działać prywatnie. Wtedy karta niewiele pomoże.
Wniosek przy wyjeździe turystycznym składa się elektronicznie: przez Internetowe Konto Pacjenta albo w aplikacji mojeIKP, w której można też pobrać e-certyfikat. NFZ podaje, że gdy prawo do świadczeń potwierdza się w systemie, karta jest wydawana w ciągu 5 dni roboczych. Okres ważności zależy od podstawy ubezpieczenia, więc warto sprawdzić datę na karcie, którą ma się już w szufladzie, zanim spakuje się narty.
Dodatkowe ubezpieczenie podróżne uzupełnia luki EKUZ. Typowa polisa obejmuje niezbędne i udokumentowane koszty leczenia, transport medyczny do miejsca zamieszkania w Polsce, gdy wymaga tego stan zdrowia, a także koszty akcji ratowniczej lub poszukiwawczej prowadzonej przez wyspecjalizowane służby. Do tego dochodzi assistance, czyli całodobowa pomoc centrum alarmowego, które organizuje transport czy wskazuje placówkę.
Tu kryje się najczęstsza pułapka. Rzecznik Finansowy przypomina, że standardowe polisy turystyczne wyłączają odpowiedzialność za wypadki przy sportach wysokiego ryzyka, a w zależności od oferty mogą do nich zaliczać narciarstwo i snowboard. Ochronę daje dopiero rozszerzenie o sporty zimowe, za wyższą składkę. Katalog takich sportów bywa różny w poszczególnych ogólnych warunkach ubezpieczenia (OWU), dlatego trzeba go przeczytać, a nie zgadywać.
Przed zakupem warto przejść przez OWU z listą kontrolną:
Po zdarzeniu trzeba jak najszybciej skontaktować się z centrum alarmowym ubezpieczyciela i zbierać dokumenty: wypis ze szpitala, rachunki, faktury, ewentualnie notatkę służb. Warto zapisać numer zgłoszenia i datę rozmowy. Ułatwi to rozliczenie kosztów po powrocie. Zanim jednak wybierzesz kierunek, możesz zajrzeć do naszej galerii Narty w Europie — zdjęcia tras i ośrodków.
EKUZ jest bezpłatna i przydaje się w publicznej służbie zdrowia, ale nie zapłaci za akcję ratunkową w górach ani za transport do Polski. Te koszty pokrywa polisa turystyczna, pod warunkiem że obejmuje sporty zimowe, ma odpowiednie sumy i nie wyklucza sytuacji, w których narciarz faktycznie się znajdzie. Najlepiej mieć przy sobie oba dokumenty.
Tekst przygotowano na podstawie informacji Narodowego Funduszu Zdrowia o EKUZ oraz poradnika Rzecznika Finansowego o ubezpieczeniach turystycznych.
5 pytań · minuta